Pokazywanie postów oznaczonych etykietą azjatyckie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą azjatyckie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, grudnia 21, 2017

Najlżejszy kosmetyk nawilżający do buzi, jaki miałam okazję testować - skin79

   Moja cera, choć sucha, lubi sprawiać dużo kłopotów. Sporo kosmetyków mnie zapycha, wiele nie chce się wchłaniać, niektóre wywołują podrażnienia, inne przesuszają a jeszcze kolejne nie robią nic. Jakiś czas temu widząc nadchodzące denko w moim kremie do buzi i brak zapasu (:OOO) zaczęłam pomału rozglądać się za kremami do buzi. Mocno zainteresowały mnie koreańskie kosmetyki, miałam jeszcze trochę czasu więc mogłam spokojnie zamawiać z Korei.

piątek, grudnia 01, 2017

Tony Moly I'm real - kontynuacja serii

    Dzisiaj przychodzę do was z dwoma recenzjami masek z serii Tony Moly I'm real. Tym razem opiszę wersję brokułową i makgeolli. Maseczki zamawiałam z ebaya, gdzie były bardzo tanie, ok 1$ za sztukę. Doszły do mnie dość szybko, byłam bardzo zadowolona. Może kiedyś zrobię post o zakupach na ebayu :D. Te dwie maseczki testowałam już jakiś czas temu, dlatego obie postanowiłam wrzucić w jeden post.
 

wtorek, października 31, 2017

Tony Moly I'm Real, Pomegranate Mask Sheet


     Jak widać, najsprawniej idzie mi zużywanie maseczek tony moly z serii i'm real. Tym razem padło na wersję pomegrante - elesticity, czyli maseczkę z ekstraktem z granatu, która ma zapewnić elastyczność i jędrność naszej skórze. Ogólnie na temat tych maseczek mam bardzo mieszane uczucia, jedne sprawdzają mi się super, innej mniej. Jak już kiedyś pisałam, u nas te maski są niestety dość drogie, można je znaleźć w przedziale cenowym 9-20zł, ja kupiłam cały zestaw na ebayu, więc nie przepłaciłam.

poniedziałek, września 04, 2017

Holika holika, Makgeolli brightening mask sheet


     Dzisiaj przychodzę do was z recenzją maseczki w płachcie holika holika. Mianowicie, rozjaśniającej maseczki z ekstraktem z makgeolli - czyli sfermentowanego ryżu.
     Jak wiecie, Holika holika, to bardzo popularna azjatycka marka. Nie jest tak dobrze z ich dostępnością u nas jeszcze, ale tą kupiłam w.. empiku :D. Naprawdę dziewczyny, znajdziecie tam masę koreańskich i rosyjskich kosmetyków :). Sama aż się zdziwiłam. Maseczka dodatkowo była w promocji i kosztowała jedyne 5zł! To super cena jak za koreański kosmetyk w Polsce. Sporo zamawiam na ebayu, gdzie to jest normalna cena, a u nas niestety przebicie cenowe jest ogromne.


     Zacznę od samego opakowania, ładnie się prezentuje, po tych żółtych buteleczkach można się domyślić, że chodzi właśnie o te makgeolli. Na opakowaniu znajduje się informacja, że maseczka przeznaczona jest dla wszystkich typów skóry. Z tyłu znajdziemy informacje w jakimś języku azjatyckim, domyślam się, że koreańskim, a pod spodem po angielsku. Oprócz tego od polskiego dystrybutora jest naklejka w języku polskim, ale druczek jest tak drobny, że aż oczy bolą od czytania. Maseczka zawiera ekstrakt z makgeolli, który jest bogaty w minerały, witaminy i enzymy, które pomagają utrzymać Twoją skórę czystą i promienną! Nakładamy ją na oczyszczoną skórę buzi, na 15-20 minut. Otwarcie jest bardzo łatwe, nawet bez nożyczek w pobliżu.


     Po otwarciu opakowania, dociera do nas dość mocny zapach, który mi się skojarzył z alkoholem, ale takim innym. Nie był to bardzo natarczywy zapach typowego alkoholu, jaki często czujemy w kosmetykach. Płachta była bardzo mocno nasączona, ale niewiele płynu zostało "na potem", nie mam nic przeciwko temu, zazwyczaj smaruję tą esencją co się da, żeby nie zostawić otwartego opakowania. Tym razem po prostu śmiało mogłam je wyrzucić. Płachta była dość gruba, przy jej rozkładaniu nie bałam się, że ją rozerwę. Była bardzo dobrze przycięta, jedynie otwory na oczy mogłyby być trochę większe, ale to też nie problem, bo przecież można sobie kawałek dociąć lub rozerwać. :)


     Maseczkę na buzi trzymałam trochę dłużej niż zaleca producent, ale mojej buzi się tak ona spodobała, że płachta podczas ściągania była już prawie sucha. Na buzi została lepka warstwa, ale nie przeszkadzało mi to, mam wrażenie, że tylko przedłużyło działanie kosmetyku. Buzia po maseczce na prawdę była ładnie rozświetlona, przebarwienia i zaczerwieniania stały się mniej widoczne. Buzia była ładnie nawilżona i ujędrniona, a efekt utrzymywał się aż 2 dni! Nie wyskoczyły żadne dziwne krostki, maseczka sprawdziła się idealnie.

Jestem z niej bardzo zadowolona, wpisuję ją na listę ulubieńców i na pewno kupię kolejne. :)

Testowałyście? 

Copyright © 2014 małe życie , Blogger