piątek, 1 grudnia 2017

Tony Moly I'm real - kontynuacja serii

    Dzisiaj przychodzę do was z dwoma recenzjami masek z serii Tony Moly I'm real. Tym razem opiszę wersję brokułową i makgeolli. Maseczki zamawiałam z ebaya, gdzie były bardzo tanie, ok 1$ za sztukę. Doszły do mnie dość szybko, byłam bardzo zadowolona. Może kiedyś zrobię post o zakupach na ebayu :D. Te dwie maseczki testowałam już jakiś czas temu, dlatego obie postanowiłam wrzucić w jeden post. Jak zawsze piszę, maski te mają naprawdę świetne opakowania - od razu rzucają się w oczy. Są ogromniaste, w środku jest płachta i całe mnóstwo esencji, które starcza na wysmarowanie całego ciała! Płaty zawsze są dobrze przycięte, łatwo dopasować je do buzi. :)


Broccoli mask sheet, vitality.
Przy każdym poście o maskach tony moly z serii i'm real wspominam o tym, że do tej pory brokułowa okazała się największym bubelkiem, dlatego właśnie postanowiłam dodaj jej zaległą recenzję. Ta maseczka ma działać rewitalizująco, niestety w moim przypadku nie sprawdziła się wcale. Bałam się używania tych warzywnych wersji, bo jakoś średnio wyobrażałam sobie ich zapach i działanie. Pod względem zapachu wersja brokułowa okazała się.. alkoholowa :P. Zapach strasznie intensywny, wręcz przeszkadzający i drażniący. Przez ten zapach, praktycznie od razu maseczkę miałam ochotę zdjąć, ale wytrzymałam z nią na buzi jakieś 30 minut. W trakcie pojawiło się lekkie rozgrzanie na buzi, bałam się, że maseczka mnie podrażni, ale na szczęście nie pogłębiło się to. Po zdjęciu płachty moja buzia była.. w niezmienionym stanie. Niestety, szkoda. Przez to lekkie rozgrzanie przestraszyłam się, że wyskoczy mi jakieś uczulenie, więc umyłam buzię z resztek esencji, a resztę wyrzuciłam. :( 



Makgeolli mask sheet, purifying
Tym razem wersja makgeolli, czyli z ryżowym alkoholem. Ta wersja sprawdziła mi się bardzo dobrze, ale nadal nie przebiła mojego ryżowego ulubieńca. Zapach tej maski był dość intensywny, ale nie przeszkadzał mi tak, jak ten brokułowy. Po zdjęciu tej maski na buzi nie było lepkiej warstwy - która pojawia się jednak w większości masek z tej serii. Co najważniejsze działanie - było zdecydowanie lepsze niż brokułowej wersji. Zaczerwienienia jakby się zmniejszyły, buzia była rozjaśniona a koloryt wyrównany. Nie pojawiło się żadne podrażnienie, cera była uspokojona i zadowolona. Od czasu regularnego używania masek zauważyłam ogromną zmianę w zachowaniu mojej cery. :) 

Podsumowując - mamy tu najgorszą i jedną z lepszych masek z tej serii! A Wy jak? Znacie je? :)

43 komentarze:

  1. czytalam o tych maseczkach na jkaims blogu - sa niespotykane , bardzo chętnie wyprbuję z ryzowym alkoholem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na ebayu ich pełno, w tk maxxie, sephorze itd. W sklepach z azjatyckimi kosmetykami znajdziesz :)

      Usuń
  2. ja bym chętnie wypróbowała tą maskę brokułową :D Jednak ich nigdzie jeszcze nie spotkałam :(

    zapraszam do mnie na nowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  3. w życiu nie widziałam tych maseczek ;o Dzięki za ostrzeżenie przed brokułową...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja skóra nie należy do najdelikatniejszych, a jednak mnie podrażniła :(

      Usuń
  4. Nie spotkałam się jeszcze z tymi maseczkami, ale widzę że naprawdę jest w czym wybierać. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam ich i chyba pierwszy raz je w ogóle widzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne opakowanie i ogólnie tą z brokułem chętnie bym poznała. Obserwuje i zapraszam do mnie w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tych masek, ale pewnie postaram się kiedyś kupić i wypróbować :) bardzo polubiłam maseczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, po regularnym stosowaniu naprawdę są efekty :)

      Usuń
  8. A miałam nadzieje co do brokułowej :( ta z alkoholem ryżowym mnie uczuliła, ale pozostałe, które testowałam, były świetne! :) bardzo lubię recenzje tych maseczek Tony Moly :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe te maseczki, mają świetne opakowania:) Zostaję na dłużej:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, brokułowa była straszna. Ja właśnie skończyłam testować całą serię i zapewne niedługo "pochwalę się" opinią na temat wszystkich wersji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tyle o nich czytam a jeszcze nie testowałam. Chyba najwyższy czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tony Moly strasznie kusi! Jeszcze nie odważyłam się zamawiać na ebuy'u, obawiam się, że skończy się tak jak z ali- co chwilę coś nowego :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ile Ty masz tych masek???? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całą serię, ale teraz będą rzadziej i recenzje zbiorcze, bo coś za dużo ich ostatnio :D

      Usuń
  14. Wiele dobrego o nich czytałam, musz,ę wreszcie się w nie zaopatrzyć. + obserwuję i zapraszam do mnie http://lubietestowac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Widziałam te maseczki w TKMAxie. Ja mam jednak swoje sprawdzone nawilżające, prosto z Korei :)

    Pozdrawiam - http://izabiela.pl/

    OdpowiedzUsuń
  16. nie miałam jeszcze maseczek tej marki, póki co używam Holika Holika i It'Skin :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajne mają opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  18. A w pierwszej chwili myślałam, że to brokułowa będzie najlepsza

    OdpowiedzUsuń
  19. Też bałabym się tej brokułowej, bo... kosmetyki z brokułem? Ble.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znam ich ;) I szczerze powiedziawszy jakoś nigdy o nich nie słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Brokułowa też mnie nie zachwyciła, za to ryżowa była fajna :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 małe życie , Blogger