Testowanie maseczek idzie mi coraz lepiej, a zapasy znacząco się uszczupliły. Maseczka na buzie stała się rutyną i w te lepsze, i gorsze dni. Przy regularnym ich stosowaniu można naprawdę zauważyć znaczącą poprawę kondycji cery. Dziś przychodzę z recenzją kolejnych 3 masek z serii tony moly, teraz zostały mi już tylko 3, więc przed wami tylko jeden post z tą serią :D.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, stycznia 02, 2018
piątek, grudnia 01, 2017
Tony Moly I'm real - kontynuacja serii
43
Dzisiaj przychodzę do was z dwoma recenzjami masek z serii Tony Moly I'm real. Tym razem opiszę wersję brokułową i makgeolli. Maseczki zamawiałam z ebaya, gdzie były bardzo tanie, ok 1$ za sztukę. Doszły do mnie dość szybko, byłam bardzo zadowolona. Może kiedyś zrobię post o zakupach na ebayu :D. Te dwie maseczki testowałam już jakiś czas temu, dlatego obie postanowiłam wrzucić w jeden post.
niedziela, listopada 19, 2017
Tony Moly I'm Real, Aloe Mask Sheet
38
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją kolejnej maseczki z serii Tony Moly I'm Real. Tym razem padło na wersję aloesową, czyli mocno nawilżającą. Po kilku wpadkach z tej serii, nareszcie zaczęły one spełniać moje oczekiwania. Myślę, że przy następnym zamówieniu wybiorę już, tylko te wersje, które mi się sprawdziły najlepiej. :)
wtorek, października 10, 2017
Tony Moly, I'm real, Rice Mask Sheet
6
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją kolejne maseczki w płachcie z serii Tony Moly I'm Real. Jeżeli jeszcze nie wiecie, to zamówiłam cały zestaw 11 wariantów na ebayu i teraz sobie je testuję. Ta jest trzecia z kolei, wcześniej była wersja makgeolli i brokułowa, obie spisały się średnio. Ryżowa w końcu mnie zachwyciła, bo szczerze powiem, że już się obawiałam, że te maseczki to buble. Jak się sprawdziła?
poniedziałek, września 04, 2017
Holika holika, Makgeolli brightening mask sheet
23
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją maseczki w płachcie holika holika. Mianowicie, rozjaśniającej maseczki z ekstraktem z makgeolli - czyli sfermentowanego ryżu.
Jak wiecie, Holika holika, to bardzo popularna azjatycka marka. Nie jest tak dobrze z ich dostępnością u nas jeszcze, ale tą kupiłam w.. empiku :D. Naprawdę dziewczyny, znajdziecie tam masę koreańskich i rosyjskich kosmetyków :). Sama aż się zdziwiłam. Maseczka dodatkowo była w promocji i kosztowała jedyne 5zł! To super cena jak za koreański kosmetyk w Polsce. Sporo zamawiam na ebayu, gdzie to jest normalna cena, a u nas niestety przebicie cenowe jest ogromne.
Zacznę od samego opakowania, ładnie się prezentuje, po tych żółtych buteleczkach można się domyślić, że chodzi właśnie o te makgeolli. Na opakowaniu znajduje się informacja, że maseczka przeznaczona jest dla wszystkich typów skóry. Z tyłu znajdziemy informacje w jakimś języku azjatyckim, domyślam się, że koreańskim, a pod spodem po angielsku. Oprócz tego od polskiego dystrybutora jest naklejka w języku polskim, ale druczek jest tak drobny, że aż oczy bolą od czytania. Maseczka zawiera ekstrakt z makgeolli, który jest bogaty w minerały, witaminy i enzymy, które pomagają utrzymać Twoją skórę czystą i promienną! Nakładamy ją na oczyszczoną skórę buzi, na 15-20 minut. Otwarcie jest bardzo łatwe, nawet bez nożyczek w pobliżu.
Po otwarciu opakowania, dociera do nas dość mocny zapach, który mi się skojarzył z alkoholem, ale takim innym. Nie był to bardzo natarczywy zapach typowego alkoholu, jaki często czujemy w kosmetykach. Płachta była bardzo mocno nasączona, ale niewiele płynu zostało "na potem", nie mam nic przeciwko temu, zazwyczaj smaruję tą esencją co się da, żeby nie zostawić otwartego opakowania. Tym razem po prostu śmiało mogłam je wyrzucić. Płachta była dość gruba, przy jej rozkładaniu nie bałam się, że ją rozerwę. Była bardzo dobrze przycięta, jedynie otwory na oczy mogłyby być trochę większe, ale to też nie problem, bo przecież można sobie kawałek dociąć lub rozerwać. :)
Maseczkę na buzi trzymałam trochę dłużej niż zaleca producent, ale mojej buzi się tak ona spodobała, że płachta podczas ściągania była już prawie sucha. Na buzi została lepka warstwa, ale nie przeszkadzało mi to, mam wrażenie, że tylko przedłużyło działanie kosmetyku. Buzia po maseczce na prawdę była ładnie rozświetlona, przebarwienia i zaczerwieniania stały się mniej widoczne. Buzia była ładnie nawilżona i ujędrniona, a efekt utrzymywał się aż 2 dni! Nie wyskoczyły żadne dziwne krostki, maseczka sprawdziła się idealnie.
Jestem z niej bardzo zadowolona, wpisuję ją na listę ulubieńców i na pewno kupię kolejne. :)
Testowałyście?
