wtorek, września 26, 2017

LUSH, kula do kąpieli twilight



     Moje zachwyty nad marką LUSH już pewnie czytałyście, więc kolejny raz nie będę zanudzać. Dzisiaj przejdę do recenzji kuli do kąpieli twilight, czyli pierwsze jaką miałam okazję testować. Wybaczcie nienajlepsze zdjęcia, ale robiłam je już jakiś czas temu. 

  Zacznę od wyglądu kuli. Jest ona ogromna, przepięknie się prezentuje. Na górnej połowie ma wytłaczane gwiazdki, które dodają uroku. Kula ma przeuroczy różowy kolor, który barwi wodę, a do tego przepięknie pachnie. Przed zużyciem przecięłam ją na pół. Może powiedziecie, że to zabiera zabawę i niespodziankę co jest w środku,ale moja wanna jest nie za duża a kula ogromna.


     W składzie kuli znajduje się m.in. lawenda, która nadaje przepiękny zapach. Kula zaczyna się rozpuszczać od pierwszego kontaktu z wodą. Moja rozpuszczała się dość długo, błądziła po całej wannie. Od pierwszego momentu barwi wodę na kolor różowy, potem w trakcie rozpuszczania, uwalnia kolor niebieski i biały i ostatecznie nasza woda ma kolor liliowy z ogromem brokatu. Kula pachnie tak intensywnie, że w łazience i na moim ciele zapach obecny był 2 dni. Oprócz tego, że dostarcza mega frajdy, przez te kolory, brokat i w ogóle to świetnie działa na naszą skórę. Otacza ją bardzo przyjemną warstwą, która sprawia, że ciało jest lekko nawilżone, gładkie i pachnące. Ten wariant zapachowy jest idealny na relaks na zakończenie ciężkiego dnia. Zapach uspokaja, relaksuję - myślę, że to dzięki lawendzie.


     Kule są dość drogie i niedostępne w Polsce. Uwielbiam je za to co tworzą w wannie i jak działają na nasze ciało i umysł. Połowa kuli wystarcza spokojnie na jedną kąpiel, szczerze szkoda byłoby mi wrzucić całą. Myślę, że od czasu do czasu można pozwolić sobie na taki relaks. :)

18 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa, może kiedyś w końcu wypróbuję coś z LUSH :D

    OdpowiedzUsuń
  2. o tak, też uwielbiam kule czy babeczki do kąpieli :) co prawda nigdy żadnej z Lush nie miałam, ale na pewno jest to świetny relaks :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja znów nie miałam babeczki.. :) jeszcze :D

      Usuń
  3. Widziałam właśnie filmik na Twoim IG, na pewno pachnie niesamowicie :) Mnie akurat bardziej kuszą ich produkty do twarzy niż kule do kąpieli, bo tych 2 po prostu nie używam. Niemal zawsze wybieram prysznic od kąpieli w wannie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie na blogu jest już recenzja czyścika - angels on bare skin. Testuję kolejne produkty od nich też, więc będą recenzję i do twarzy na pewno :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. jak będziesz mieć to się będę dzielić <3

      Usuń
  5. i ja żałuję, że o pierwsze nie mam wanny i po drugie, że lush nie ma w Polsce :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba nic nie zapowiada, żeby się pojawił :(

      Usuń
  6. Aż mi się zamarzył taki relaks w wannie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda pięknie. Szkoda,że ciężko dostępna

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow ! Nie znałam wcześniej tej firmy O.o Kula prezentuje się świetnie <3

    nouw.com/roksanaryszkiewicz

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 małe życie , Blogger