poniedziałek, 13 listopada 2017

Testuję z wizażem! L'oreal czysta glinka, maska przeciw niedoskonałościom


    Ostatnio poszczęściło mi się jeżeli chodzi o testowanie, więc będzie dużo nowości na blogu! Pierwszą rzeczą, którą wypróbowałam jest maseczka l'oreal czysta glinka, wersja niebieska przeciw niedoskonałościom. Chyba jak większość z nas, miałam okazje testować wersję czarną i zieloną z próbek, które rozsyłali. Wersja zielona totalnie mnie rozczarowała, z czarną było już lepiej. Od tamtej pory marzyła mi się czerwona, a chwilę później na rynkach zagranicznych zobaczyłam dwie nowe wersje - niebieską i żółtą! Jak tylko zobaczyłam na wizażu testowanie zestawu l'oreal to od razu się zgłosiłam i udało się! Do testu dostałam tą maseczkę + zestaw trzech żeli, ale o nich mowa będzie następnym razem. Maska jest oczywiście z serii czysta glinka loreal, akurat ta niebieska to trzy glinki + algi morskie.

Zacznę od obietnic producenta:
  • redukuje zaskórniki, zwęża pory
  • zawiera 3 glinki + ekstrakt z alg morskich
  • starcza na 10 aplikacji
  • nie wysusza skóry
  • zapewnia oczyszczoną i matową skórę
Maseczka zawiera trzy glinki + algi morskie:
  • kaolin - absorbuje zanieczyszczenia i nadmiar sebum
  • montmorylonit - redukuje niedoskonałości
  • ghassoul - rozjaśnia skórę
  • algi morskie - redukują zaskórniki

      Z racji tego, że wcześniejsze wersje średnio mi się sprawdziły, do testu tej podeszłam na spokojnie. Nie używałam żadnych nowych kosmetyków, żeby sprawdzić, czy akurat ona nie wywoła jakieś negatywnej reakcji. Zacznę od tego, że wielu z was podoba się ten szklany słoiczek, mi akurat średnio. Uważam, że jest to mało higieniczne, oprócz tego słoiczek jest szklany, więc jest spore (w moim przypadku) prawdopodobieństwo jego zbicia. Plusikiem jest to, że po odkręceniu jest jeszcze plastikowa osłonka maseczki. Maska ma kremową konsystencję, bardzo wygodnie się rozprowadza i palcami i pędzelkiem. Na buzi ma świetny, metaliczny niebieski kolor! Pachnie dość intensywnie, trochę glinkowo, ogólnie do zniesienia. Maseczka zasycha na buzi, ale nie zmienia się w taką okropną skorupkę. Dość łatwo się ją zmywa, co mnie zaskoczyło, bo przy poprzednich wersjach był to dla mnie problem.


     Po zmyciu buzia jest gładziutka.. wszystkie zaczerwienia się ładnie rozjaśniły, pory faktycznie były widocznie oczyszczone i zwężone. Skóra była matowa, ale nie ściągnięta i nie przesuszona. Obserwowałam moją buzię i nie powstały żadne nowe krostki, a wszystkie wcześniejsze zdecydowanie szybciej znikały. Ogólnie jestem w szoku, jak pozytywnie sprawdziła się u mnie ta maseczka, bo zupełnie się tego nie spodziewałam. Muszę powiedzieć, że tym razem producent z tymi obietnicami nie przesadził! Przy regularnym stosowaniu naprawdę widać poprawę cery, nie jest to efekt jednorazowy. Oprócz tego ten słoiczek spokojnie starcza na więcej niż 10 aplikacji. Mam nadzieję, że wersja żółta też niedługo wejdzie na nasz rynek i równie fajnie mi się sprawdzi! :)

Stosowałyście? A może polujecie na nią? :) 

44 komentarze:

  1. Ale super, że się sprawdziła! Dla mnie czarna była super, po Twojej recenzji bardzo chcę przetestować niebieską wersję! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie na pierwszym miejscu są zapasy, ale będę się rozglądać i kupię czerwoną albo poczekam aż wyjdzie żółta :)

      Usuń
  2. Lubie maseczki w słoikach.nie wysychaja i sa zdecydowanie przyjemniejsze w użyciu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja nie lubię, zdecydowanie wolę tubki :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. czerwonej nie miałam okazji, ale chyba się na nią skuszę :)

      Usuń
  4. Bardzo chętnie wypróbuje tą maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest już dostępna, widziałam ją w rossmannie :)

      Usuń
  5. Można w tym przypadku powiedzieć do trzech razy sztuka. Fajnie że się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam ją, ale tak średnio mi chyba pasuje :)

    mój blog, mavselina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czemu? U mnie działa cuda, aż sama jestem zaskoczona, po niewypale z czarną i zieloną.

      Usuń
  7. Przeciw niedoskonałościom to dla mojej siostry.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam tę czarną/szarą (próbkę) i niestety bardzo mocno piekła mnie w twarz. Chętnie chciałabym przetestować tę ze względu na działanie, ale obawiam się, że byłoby podobnie, więc raczej po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie za to zielona piekła okropnie, za to przy tej nic takiego nie miało miejsca. :)

      Usuń
  9. Nie słyszałam o niej, ale jednak jestem zwolenniczką maseczek w mniejszych opakowaniach, a już na pewno nie w słoiczku :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też wolę te w mniejszych, a najbardziej to w płachcie :P

      Usuń
    2. W płachcie też są fajne, w szczególności te z nadrukowanymi zwierzątkami... Mam jeszcze pieska i małpkę do wykorzystania, dzięki za przypomnienie!

      Usuń
  10. Mam rozświetlającą i jestem z niej mega zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mialam czarna i bardzo mi pasowala, chetnie siegne i po inne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie akurat czarna i zielona się nie spisały, ale ta wypadła super :)

      Usuń
  12. Wiele dobrego słyszałam o tej masce, ale nie miałam okazji jej jeszcze wypróbować. Może wpiszę ją do swojej świątecznej wishlisty :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mam szczęścia do wizażu nie mogę nic damy wygrać 😕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nigdy nie miałam, a teraz dostałam się już do dwóch testowań :D

      Usuń
  14. Słyszałam i wypróbowałabym gdyby moje zapasy były trochę mniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście dostałam ją do testów, więc nie mam wyrzutów sumienia :P

      Usuń
  15. Czasami tak właśnie jest, że jak się nie nastawiamy, że coś się sprawdzi i będzie super, to ostatecznie takie właśnie jest. Fajnie, że się sprawdziła :) Ja jeszcze nie miałam okazji jej testować, ale może kiedyś się skuszę, jak już (albo o ile) wyjdę z moich zapasów. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę ja wypróbować!:)
    Klikniesz w linki w nowym poście bede wdzięczna:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo lubię te maseczki z Loreal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie to dopiero pierwsza wersja, która się sprawdziła :P

      Usuń
  18. niebieska maseczka??jestem na tak :) tym bardziej że nie ma uczucia ściągnięcia czego nieznoszę!!;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że ta maska sprawdziłaby się u mnie jedynie na nos i jego okolice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie najlepiej zadziała na czole, bo tam pojawił się ostatnio problem :(

      Usuń
  20. Nie lubię tego typu zmywalnych maseczek, jednak skoro mówisz, ze przychodzi to z łatwością to nie przeszkadza mi to zupełnie :)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się przyzwyczaiłam do tych w płachcie, ale kremowe też lubię :)

      Usuń
  21. Miałam próbkę zielonej i byłam mega zadowolona;)
    Z wielką chęcią obserwuję i zapraszam do siebie :
    https://kobiecomania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam zieloną wersję <3 teraz używam czerwonej i jestem średnio zadowolona.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 małe życie , Blogger