Moja cera, choć sucha, lubi sprawiać dużo kłopotów. Sporo kosmetyków mnie zapycha, wiele nie chce się wchłaniać, niektóre wywołują podrażnienia, inne przesuszają a jeszcze kolejne nie robią nic. Jakiś czas temu widząc nadchodzące denko w moim kremie do buzi i brak zapasu (:OOO) zaczęłam pomału rozglądać się za kremami do buzi. Mocno zainteresowały mnie koreańskie kosmetyki, miałam jeszcze trochę czasu więc mogłam spokojnie zamawiać z Korei.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarz. Pokaż wszystkie posty
czwartek, grudnia 21, 2017
wtorek, grudnia 19, 2017
Czy znalazłam idealny peeling do buzi? Sylveco, peeling enzymatyczny
38
Peeling buzi to zdecydowanie najmniej lubiany w mojej pielęgnacji etap. Peeling z ziarenkami są dla mnie często za mocne, okropnie mnie po nich wysypuje. Enzymatyczne znów ledwo co działają. Jakiś czas temu w moje łapki wpadł ten peeling z sylveco. Pomyślałam, że warto wypróbować, szczególnie ze względu na naturalny skład. Jest to peeling enzymatyczny z papainą, bromelainą i olejkiem geraniowym. Czy znalazłam swój ideał?
poniedziałek, listopada 13, 2017
Testuję z wizażem! L'oreal czysta glinka, maska przeciw niedoskonałościom
44
Ostatnio poszczęściło mi się jeżeli chodzi o testowanie, więc będzie dużo nowości na blogu! Pierwszą rzeczą, którą wypróbowałam jest maseczka l'oreal czysta glinka, wersja niebieska przeciw niedoskonałościom. Chyba jak większość z nas, miałam okazje testować wersję czarną i zieloną z próbek, które rozsyłali. Wersja zielona totalnie mnie rozczarowała, z czarną było już lepiej. Od tamtej pory marzyła mi się czerwona, a chwilę później na rynkach zagranicznych zobaczyłam dwie nowe wersje - niebieską i żółtą! Jak tylko zobaczyłam na wizażu testowanie zestawu l'oreal to od razu się zgłosiłam i udało się! Do testu dostałam tą maseczkę + zestaw trzech żeli, ale o nich mowa będzie następnym razem. Maska jest oczywiście z serii czysta glinka loreal, akurat ta niebieska to trzy glinki + algi morskie.
Zacznę od obietnic producenta:
- redukuje zaskórniki, zwęża pory
- zawiera 3 glinki + ekstrakt z alg morskich
- starcza na 10 aplikacji
- nie wysusza skóry
- zapewnia oczyszczoną i matową skórę
Maseczka zawiera trzy glinki + algi morskie:
- kaolin - absorbuje zanieczyszczenia i nadmiar sebum
- montmorylonit - redukuje niedoskonałości
- ghassoul - rozjaśnia skórę
- algi morskie - redukują zaskórniki
Po zmyciu buzia jest gładziutka.. wszystkie zaczerwienia się ładnie rozjaśniły, pory faktycznie były widocznie oczyszczone i zwężone. Skóra była matowa, ale nie ściągnięta i nie przesuszona. Obserwowałam moją buzię i nie powstały żadne nowe krostki, a wszystkie wcześniejsze zdecydowanie szybciej znikały. Ogólnie jestem w szoku, jak pozytywnie sprawdziła się u mnie ta maseczka, bo zupełnie się tego nie spodziewałam. Muszę powiedzieć, że tym razem producent z tymi obietnicami nie przesadził! Przy regularnym stosowaniu naprawdę widać poprawę cery, nie jest to efekt jednorazowy. Oprócz tego ten słoiczek spokojnie starcza na więcej niż 10 aplikacji. Mam nadzieję, że wersja żółta też niedługo wejdzie na nasz rynek i równie fajnie mi się sprawdzi! :)
Stosowałyście? A może polujecie na nią? :)
wtorek, października 31, 2017
Tony Moly I'm Real, Pomegranate Mask Sheet
46
Jak widać, najsprawniej idzie mi zużywanie maseczek tony moly z serii i'm real. Tym razem padło na wersję pomegrante - elesticity, czyli maseczkę z ekstraktem z granatu, która ma zapewnić elastyczność i jędrność naszej skórze. Ogólnie na temat tych maseczek mam bardzo mieszane uczucia, jedne sprawdzają mi się super, innej mniej. Jak już kiedyś pisałam, u nas te maski są niestety dość drogie, można je znaleźć w przedziale cenowym 9-20zł, ja kupiłam cały zestaw na ebayu, więc nie przepłaciłam.
środa, października 18, 2017
Mark face and body - kawowy peeling.
35
Dzisiaj kolejna recenzja, tym razem padło na peeling kawowy. Przyznam szczerze, że długo kusiły mnie te wszystkie przepiękne peelingi, ale ostatecznie zostawałam przy tych domowej roboty. Niestety ceny drogeryjnych peelingów są dość wygórowane, a przecież domowy peeling kawowy to najprostsze DIY na świecie. Ten peeling zdobyłam w akcji promocyjnej MARK na facebooku, gdzie rozsyłali próbki. :) Niestety dla mnie trafiła mi się wersja kokosowa, a jest to jeden z niewielu zapachów, który ogromnie mi przeszkadza. Tak czy siak, spróbuję napisać swoje odczucia oprócz zapachu, bo przecież ważniejsze jest działanie.:)
